Thursday, September 18, 2014

Bestival

Ostatnio moj blog stal sie bardziej przewodnikiem festiwalowym niz takim co dzieje sie u mnie i w Londynie. O tym bedzie pozniej a tymczasem oto moja relacja z ostatniego w tym sezonie wyjazdu.

Do kwietnia tego roku nie mialam pojecia co to jest Bestival. Odkad E zaczal pracowac w nowej firmie zaczelam sluchac od niego i jego kolegow z pracy jak to nie moga doczekac sie wrzesniowej imprezy. Ja do samego konca nie zawracalam sobie tym glowy, jako iz zeszloroczne after movie mnie nie przekonywalo, zadnen z moich lepszych znajomych sie tam nie wybieral a poza tym w sierpniu zaczelam prace wiec nawet nie myslalam o wakacjach.

Ale tydzien przed okazalo sie, ze dostalam bilet i wolny weekend wiec nie mialam wyjsca. Nie jechalam tam z entuzjastycznym nastawieniem poza tym bylam przeziebiona. W czwartek popoludniu ledwo zdazylam na autobus ale jakos dostalam sie na Isle of Wight.
Na miejsce dotarlismy poznym wieczorem jako iz nasz kierowca troche sie pogubil. Ogolnie bylo troche strasznie jak wjechal na waska droge tylko dla samochodow osobowym.
Z wszystkimi bagazami musielismy przejsc spory kawalek do naszego miejsca obozowego. Jako iz firma E jest "siostra" firmy organizujacej cale wydarzenie dostalismy miejsca VIP z porzadnymi lazienkami i prysznicami.

Po ciemku rozbilismy namiot i ruszylismy zwiedzac festiwalowa wioske. Calosc wygladala przecudownie. Pelno malych scen z roznorodna muzyka, rozne dziwne "pokoje" w ktorym mozna bylo robic rozne smieszne rzeczy, plac zabaw dla doroslych, glowna scena i pelno roznych miedzynarodowych budek z jedzeniem.
Jesli chodzi o dj czy wykonawcow niestety nie znalam za wielu ale przy kazdym bawilam sie dobrze. Moj ulubionym momentem byl zdecydowanie set Major Lazer i koncowe fajerwerki
Caly weekend byl dosc szalony, nie mam co tu opisywac bo kazdy zapewne sie domysa co mozna robic na festiwalach :) Napewno nie zaluje, ze pojechalam i juz sie nie moge doczekac nastepnego roku.

A tutaj tegoroczny after movie duzo lepszy niz z zeszlego roku. 

Monday, September 1, 2014

Notting hill carnaval

O tym corocznym wydarzeniu (link) slyszalam juz dlugo przed przeprowadzka do Londynu. Niewiem dlaczego ale jakos szczegolnie sie na to nie szykowalam, nawet nie mialam w planach zeby sie wybrac. Jednak, ze byla to niedziela przed bank holiday Eric zorganizowal ludzi i mimo wielkiego zmeczenia pojechalam do slynnej, bogatej dzielnicy jaka jest Notting Hill.
Szczerze mowiac, nie do konca pamietam, czego sie spodziewalam, lecz wiem, ze wyobrazalam to sobie zupelnie inaczej. Calosc bardzo przypominala mi Christopher Street Day z Berlina. Kilka wielkich samochodow jechalo jeden za drugim a wokol nich tanczyli ludzie. Jako iz wybralam sie tam 3 godziny przed koncem chyba ominela mnie parada o ile taka byla. Patrzac na zdjecia mozna zobaczyc wiele przebranych ludzi, jednak gdy tam dotarlam oni juz chyba poszli do domu...
A tak poza tym to pelno smieci, pijanych ludzi ( miedzy innymi tanczacych na przystankach autobusowych), jedzenie sprzedawane z szotami i platne toalety w prywatnych domach.
Drugiego, ostatniego dnia padalo przez caly czas. Doswiadczylam juz kiepskiej pogody w UK ale jeszcze nigdy nie bylo tak jak tego dnia, ze ani na chwile sie nie rozpogodzilo. Nie zatrzymalo nas to jednak w domu co na szczescie nie zakoczylo sie przeziebieniem, gdyz bylismy przemoczeni od glowy do stop.
Caloksztal, pomysl i organizacja bardzo mi sie podobala. Mysle, ze gdyby pogoda byla lepsza mialabym bardzo pozytywne wrazenia. No ale coz, moze za rok bedzie lepiej :)

Wednesday, August 27, 2014

South West Four

Kolejny festiwal za mna. Tym razem jestem troche rozczarowana. Bilety kupilismy na ostatnia chwile wiec byly dosc drogie, plus prawie 15funtow za booking fee. W UK jest takich imprez masa, szkoda tylko, ze nikt nie pomysli o czyms mniejszym, tanszym, bez znanych djow jak Piknic Electronik w Barcelonie .
Przez internet poznalam kilka osob ktore rowniez sie na to wybieraly, wiec umowilam sie z nimi w barze niedaleko Clapham Common. Tam rowniez spotkalismy sie z Joe i jego kolegami.
Pierwsze wrazenie jakie mialam to "jakie to male". EDC bylo zorganizowane na Milton Keynes Bowl a SW4 w parku w centrum miasta wiec byla to dosc spora roznica.  Na samym wejsciu bylo dosc duzo policji, jednak widac, ze ochrona byla mniej zorganizowana. Nawet nie musialam otwierac i pokazywac swojej torebki.
W srodku byly 3 duze namioty i glowna scena.  Z calego dnia i wielu djow znalam tylko Above&Beyond i Paul Kalkbrenner. Innych mniej wiecej juz gdzies slyszalam ale nie potrafilam przypasowac utworu do artysty.

Calosc skonczyla sie okolo 22.30. Tym razem nie bylo zadnego after party gdyz niestety musialam isc do pracy nastepnego dnia o 5.30 rano.

Wednesday, July 23, 2014

Jak rozpuscila mnie Ameryka czyli roznice pomiedzy USA a UK cz.1

1. Klimatyzacja !! W Wielkiej Brytanii panuja ostatnio straszne upaly ( podobno termometr nie przekracza 30 stopni ale odczuwalnie zdecydowanie jest w tych granicach) ... W Stanach bywalo cieplo ( zwlaszcza, gdy podrozowalam na Floryde, do Arizony czy Kalifornii) jednak nie doznawalam tego tak, jak bardzo odczuwam to teraz. Nie pamietam jak taka temperature znosilam wczesniej w Polsce bo jak wiadomo tam klimatyzacja nie jest rownie popularna. Jednak jest roznica pomiedzy mala wioska a duzym miastem jakim jest Londyn. Ostatnio jada metrem zastanawialam sie jakim cudem wszyscy jeszcze stoja na nogach. Bylo tak goraca, ze pot splywal z ludzi jakby zeszli z poteznej ulewy. Jedyne miejsca gdzie mozna sie ochodzic to lodowki z sklepach spozywczych, ktore i tak nie sa wlaczona na max. 

2. Lod + darmowa woda. Z lodem. Pamietam jak bylam mala, zawsze bylam niezadowolona, gdy moj tata wkladal wszystkie napoje do lodowki. Teraz nie wyobrazam sobie wypic cieplej coli ( wprawdzie pije ja moze raz na 3 miesiace ale chodzi o przyklad). Gdy idziemy do restauracji podaja tu napoje w puszkach a obok stawiaja szklanke. Nie dosc, ze napoj jest cieply to w szklance nie ma lodu. Jesli chodzi o wode, ktora ja zamawiam najczesciej to tak, mozna dostac darmowa z kranu ale trzeba to wyraznie zaznaczyc, inaczej dostaniemy kranowe w szklanej butelce, ktora bedzie kosztowac 3 funty. No i oczywiscie bez lodu... Nie ma jak to ciepla woda w upal. 

3. Sklepy monopolowe. Moze tutaj istnieja, jednak ja jeszcze zadnego nie widzialam. Jest tylko selekcja z alkoholem w kazdym sklepie ale bardzo bardzo uboga. W stanach sa specjalne sklepy, gdzie dostaniemy wysoko procentowe trunki ( rzadko piwo) i jest tego przeogromna ilosc. Kazdy rozmiar i wiele smakow. Na amerykanskiej stronie smirnofa czy innego producenta wodki mozecie zobaczyc co oni tam wymyslaja. M.in wodka i smaku ciasteczek, bitej smietany, czekolady... 

4. Akcent. Na poczatku obawialam sie brytyjskiego akcentu jednak nie on okazal sie moim najwiekszym koszmarem. W ameryce wielu nie-amerykanow podlapuje mowe taka jaka slysza, tutaj nie-brytyjczycy probuja ale i tak wychodzi to koszmarnie. Ostatnio otrzymalam telefon z pewnego miejsca urzedowego i przez 7 minut zrozumialam tylko i wylacznie swoje nazwisko. Do teraz nie mam pojecia o co chodzilo. Nie oddzwanialam bo wiem, ze i tak bym sie nie dogadala. 

5. Looooody. Jak ja tesknie za tymi wielkimi lodowkami z wielkimi kublami lodow o przeroznych smakach czy malych budek porozstawianych co 10 mil. Tutaj z Anglii popularne sa tylko lody na patyku albo male i bardzo drogie kubeczki od Ben&Jerry w dwoch czy trzech smakach. 

6. Puby. W koncu cos pozytywnego o UK :) Te znajduja sie doslownie na kazdej ulicy. Okolo godziny 4-5 szczegolnie w centrum wypelnione sa po brzegi. Jest taki brytyjski zwyczaj, ze po pracy wiele osob udaje sie na piwo. W stanach sa te ich sport bars ale tam zazwyczaj widuje sie ludzi w porze kolacji lub podczas waznych gier. I nikt raczej nie wychodzi na zewnatrz. 

7. Czekolada i slodycze. Mimo, ze z tym probuje wciaz walczyc, tutaj w UK jest troche gorzej. Czekolada jest zdecydowanie lepsza niz amerykanska ( chodzi mi glownie o porownanie Cadbury & Hersheys ). Wybor slodyczy jest rowniez wielki no i mimo, ze w Stanach maja 10tys roznych rodzajii MMsow to nie maja najlepszych - niebieskich :D 

8. Uprzejmosc. Pamietam jak na poczatku mojego pobytu z USA troche irytowalo mnie to dziekowanie za doslownie wszystko tak teraz mi tego bardzo brakuje. Dziwnie mi tez podczas porannego biegu nie powiedziec hello czy chocby wyslac usmiech. Raz sprobowalam to kobieta dziwnie sie na mnie spojrzala. Tak samo jest w sklepach, gdy wchodze, usmiecham sie, mowie czesc a za lada siedzi krolowa sniegu, ktora czeka by tylko mnie obsluzych i wrocic do swoich telenoweli. 

c.d.n

Follow my blog with Bloglovin

Wednesday, July 16, 2014

EDC UK !

W miniona sobote wybralam sie z E i jednym kolega na Electric Daisy Carnival. Byl to moj pierwszy taki duzy festiwal wiec nie moglam sie go juz doczekac. Wiele razy ogladalam filmiki z Las Vegas czy Nowego Jorku wiec jak tylko sie dowiedzialam, ze odbedzie sie on rowniez niedaleko Londynu od razu wiedzialam, ze musze tam byc.
Tak wiec o 11 umowilismy sie z Joe na stacji Euston. Jako, iz podobno picie w angielskich pociagach jest dozwolone chlopacy postanowili poszukac sklepu. Wszystko zajelo dosc dlugo wiec bilety kupilismy w ostatniej chwili i wskoczylismy do pociagu. Odjezdzaly one co pol godziny, ale, ze bylismy juz gotowi nie chcielismy bezsensownie czekac na dworcu.
Po dotarciu do Milton Keynes E musielismy znalesc jakies miejsce gdzie mozna drukowac, bo oczywiscie zapomnialam biletow :) Na szczescie byly one elektroniczne i poczta byla bardzo blisko. Nastepnie udalismy sie do Milton Keynes Bowl, gdzie spacerem trwalo to okolo 20 minut. Kolejka do wejscie nie byla dosc dluga. Najpierw przeszlismy mala uliczka gdzie mozna bylo kupic wiele miedzynarodowego jedzenia, byl maly bar i jakies tam inne budy. Gdy doszlismy do glownej sceny, wygladalo to dosc fajnie. Przez caly dzien na glownej scenie grali dje tacy jak: Avicii, Calvin Harris, Bassjackers, Martin Garixx, Showtek, Steve Angello, Steve Aoki, Ferry Corsten. Obok byly tez trzy mniejsze z mniej znanymi artystami.
Przed 11 zdecydowalismy sie wyjsc, zeby ominac najwieksze tlumy. Noc zakonczylismy na londynskim claphamie :)
Calosc bardzo mi sie podobala, mam nadzieje, ze uda mi sie pojechac na wiecej festiwali. Zawsze marzylam o Tomorrowland, moze w przyszlym roku sie uda :)


Thursday, July 10, 2014

Zdjeciowe uaktualnienie

Jak zwykle mialam pisac wiecej ale idzie mi marnie ( ciekawe ile kolejnych nastepnych notek bede tak zaczynac :P )  Teraz dzieki wszystkim zdjeciom pokaze wam co sie u mnie wydarzylo od powrotu z polski...

- zorganizowalam "girls night out", ktora sie dokladnie z samymi dziewczynami nie skonczyla. Umowilam sie z kilkoma nowymi znajomymi we wschodniej czesci Londynu, ktory jest dosc ciekawy jesli chodzi o zycie nocne. Oczywiscie nie oddalilam sie od centrum jakos super daleko no i na szczescie nie musialam wracac sama do domu bo raczej bym sie bala :) Tak wiec spotkalam sie z nimi w swietnym barze "cafe 1001", a nastepnie przeszlismy do innego baro/klubu. Noc skonczylismy z E i jego kolegami w Notting Hill Art Club. Fajne miejsce i nawet niedrogie zwazajac na lokalizacje.
- wracajac do wschodniego Londynu odwiedzialam hipsterska dzielnice Shoredich ktora miala przypominac Berlin. Troche sie rozczarowalam bo zamiast poczuc sie jak w moim ulubionym miescie na swiecie, poczulam sie jak na Brooklynie. Oczywiscie w takim Londynskim stylu, nie amerykanskim. Ogolnie to bylo bardzo duzo grafiki na murach i wiele sklepow z antykami. Zycie nocne jest tak dosc ciekawe i mimo, ze nie chcialabym tam mieszkac ( bynajmniej narazie ) napewno bede tam czesto wracac.
- uczestniczylam w Szwedzkim swietowaniu pierwszego dnia lata. Byl to wielki piknik w Hyde Parku. W Szwecji podobno jest to wielkie wydarzenie wiec postanowilismy zobaczyc co dokladnie tego dnia robia. Gdy juz przyszlismy wszyscy siedzieli na kocach z alkoholem i jedzeniem, niektorzy robili malego grila, niektorzy tanczyli do muzyki czyli poprostu jeden wielki piknik. Ze zdjec ktore potem widzialam dowiedzialam sie, ze troche wczesniej byly organizowane rozne zabawy, gry i turnieje.
- odwiedzili nas rodzice E. Nie byla to ich pierwsza podroz do Londynu wiec glowne zabytki sobie odpuscilismy. Mialam dosc trudne zadanie, zeby znalesc cos ciekawego ale jakos mi sie udalo.
    - plynelismy lodka z malej wenecji  ( niewiem dlaczego tak to nazwali bo wenecji w ogole nie przypominala ) do camden town
    - poszlismy do teatru obejrzec Wicked. Byl to moj pierwszy musical i musze przyznac, ze mimo, ze za duzo nie rozumialam bardzo mi sie podobalo
    - zwiedzilismy Science Museum, ktore szczerze mowiac bylo dosc nudnawe. Bylam juz w kilku tego typu miejscach w innych czesciach swiata i zawsze mialam wiecej zabawy niz w tym Londynskim. Moim zdaniem bylo za duzo teorii, gdzie glownie czytalo sie tylko suche fakty
    - zjedlismy kolacje w China Town z kolega E, ktory mowi po chinsku. Jak zawsze z nim, nie wiedzielismy co zamowi.
    - kolejna kolacje mielismy w polskiej restauracji w Shepherds Bush. Bardzo sie stresowalam, zeby wszystko wszystkim smakowalo. Na szczescie jedzenie bylo pyszne tylko niestety bardzo drogie ( np kotlet schabowy ze zdjecia kosztowal 14 funtow ... czyli okolo 70 zl na jedna porcje dla jednej osoby)
    - swietowalimy urodziny mamy E w Ask Italian z Halina i kolega taty E. Bylo bardzo fajnie, restauracja bylo polozona zaraz przy London Bridge, tak wiec mama E powiedziala, ze miala najpiekniejszy widok w swoje urodziny :)
 Tydzien skonczyl sie dosc szybko, ciekawe kiedy znow uda mi sie ich zobaczyc... Jako, ze moja zielona karta powoli wygasa byc moze tak szybko do stanow sie nie wybiore.

- sluchalam Backstreet Boys w Hyde Parku. W zeszly weekend odbywal sie tutaj festiwal, ktory byl dosc drogi ( cena ogolnie standardowa ale ja znalam tylko BSB wiec nie chcialam placic 60 funtow tylko za godzinne show) . Tak wiec spotkalam sie z paroma znajomymi i usiedlismy zaraz pod scena . Slyszelismy wszystko tylko widok mielismy ograniczony przed wysokie barierki :)

Zaczelam juz pisac pare faktow, jednak wciaz szukam nowych. W sobote jade na festwal EDC wiec napewno zdam wam relacje :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...